Jeden, mały procent. Najważniejszy – tylko on ma w sobie okruch dobra. Uczyń szlachetny gest – przekaż go na pomoc potrzebującym. Tak niewiele trzeba, by odmienić czyjś los. W ciągu ośmiu lat działalności WIOSNA wpłynęła na życie wielu ludzi. Zobacz, ile jest wart Twój jeden procent.
Arek
Arek ma osiem lat, młodszą siostrę, brata i orzeczoną niepełnosprawność. Jego tata nieregularnie płaci alimenty. Wszystko było dobrze, dopóki mama nie złamała nogi. Teraz mają tylko zasiłek. Arek jest najstarszy i najlepiej z całej trójki pamięta Boże Narodzenie rok temu. Na pytanie, co chciałby znaleźć pod choinką, odpowiada: Czekoladę. Nie chcę, żeby Nikola i Konrad też dowiedzieli się, że Święty Mikołaj o nich zapomniał. Mieli szczęście, bo przed ostatnią Gwiazdką Świętego wspierała nieznajoma rodzina – darczyńcy SZLACHETNEJ PACZKI. W paczce od nich znalazła się nie tylko czekolada, ale też ręczniki, koce i nowa pościel. No i jeszcze resoraki dla chłopców, a dla Nikoli – piękna, duża lalka. Teraz Arek mówi, że Mikołaj jest uczciwy i jak o kimś zapomni na dłużej, to potem przynosi mu więcej prezentów.
Pani Danuta
Pani Danuta ma 70 lat. Mieszka ze schorowanym synem w jednym pokoju bez łazienki. Niedawno przeszła rozległy zawał. Zapytana o najpilniejsze potrzeby, ze wstydem mówi, że dawno nie robiła prania. Proszek? Przecież to luksus! A marzenie na święta? Uśmiecha się: Kakao. Napić się kakao… To by dopiero były święta! Takiej Wigilii jak u pani Danuty nie miał chyba nikt – na świątecznym stole królowało gorące kakao, pierwsze od wielu lat.
Gabrysia
Gabrysia ma coś, co ją wyróżnia – 10-letnie dziewczynki rzadko mają takie smutne oczy. Mieszka z ciocią, która pracuje jako sprzątaczka i zarabia 662 zł. Pani Ilona opiekuje się bratanicą od niedawna – mama Gabrysi zmarła kilka lat temu, tata w ubiegłym roku przegrał walkę z rakiem. Dziewczynka choruje na epilepsję. Od śmierci taty prawie się nie uśmiecha. Co chciałaby dostać pod choinkę? Radiomagnetofon. Stary trafił do lombardu, bo potrzebne były pieniądze na lekarstwa dla taty. Kiedy przed Bożym Narodzeniem do ich domu trafia SZLACHETNA PACZKA, Gabrysia wyjmuje z pudełka nowiutki odtwarzacz do płyt i kaset. A potem śmieje się jakby była zwyczajnym dzieckiem w wieku lat dziesięciu.
Pan Romek
Jeszcze niedawno pan Romek mieszkał z rodziną w drewnianej ruderze pod Krosnem – trafili tu po eksmisji z kamienicy, którą postanowił odzyskać dawny właściciel. Córka Jola jest niepełnosprawna fizycznie i umysłowo, ma dwójkę dzieci. Młodsze to dziewczynka, upośledzona jak mama; już drugi rok chodzi do pierwszej klasy. Moczy się w dzień i w nocy. Rok temu u pana Romka wykryto raka trzustki. Kiedy przed Bożym Narodzeniem wolontariusze przyjechali do niego z PACZKĄ, ze swojego łóżka patrzył na rodzinę rozpakowującą kolejne pudła. Mówił, że od tego widoku mniej go boli. Zmarł w pierwszy dzień po świętach. Jego rodzina mówi, że w SZLACHETNEJ PACZCE nie było rzeczy mniej lub bardziej ważnych. Cała PACZKA była ważna, bo to ostatni raz, gdy pan Romek był szczęśliwy.
Arek, Gabrysia, pani Danuta i pan Romek – to tylko cztery osoby spośród 21 tysięcy, do których w ubiegłym roku trafiła SZLACHETNA PACZKA. Nie byłoby jej, gdyby nie mały okruch dobroci – czyjś szlachetny gest, 1 procent ze stu. Możesz pomóc naszym wolontariuszom w docieraniu do ludzi w potrzebie. Dorzuć swój 1 procent do PACZKI. Niech to będzie Twój prezent.






Dagmara:
Kim jestem? W jednym zdaniu – jestem wolontariuszką. Razem z innymi tutorami z AKADEMII PRZYSZŁOŚCI co tydzień pomagam dzieciom z ubogich rodzin, organizując zajęcia pozaszkolne dla Asi (lat 7), Radka (lat 9) i Magdy (lat 12).
Dziecko jest jak lis z „Małego Księcia” – w pierwszym kontakcie chowa się przede mną w swojej norce. Oswojenie go wymaga czasu i wiąże się z wielką odpowiedzialnością. Tu każdy mój ruch podlega ocenie – małe oczy widzą wszystko. Czekam cierpliwie, próbując dać mu trochę ciepła. Wkrótce ono też zaczyna czekać: na każde następne spotkanie ze mną. Z czasem dostrzegam, jak bardzo „moje” dzieci mnie potrzebują. Tak jest, bo czują się ze mną bezpieczne. Na co dzień w ich życiu tak często brakuje zwykłego ciepła i spokoju.
Myślę, że cuda dzieją się każdego dnia. To my je wywołujemy. Na początku przychodzisz z pustymi rękami i pytasz sam siebie: co mogę zrobić? Przecież jestem sam jeden i nie mam nic… I nagle okazuje się, że twoje bezradne w pierwszej chwili dłonie mogą pogłaskać po głowie kogoś, kto nie pamięta już ciepłego dotyku.
Jako wolontariuszka nie tylko pomagam dzieciom. Tutaj, w WIOŚNIE, można być człowiekiem – można się nauczyć nim być i pokazać to drugiej osobie.
I wiesz, co? Możemy pomagać razem: Asi, Radkowi, Magdzie i innym dzieciakom. Twój 1% podatku przeznaczymy na organizację zajęć dla 500 dzieci, które w tym roku szkolnym WIOSNA obejmuje opieką w 10 miastach w Polsce.
Każde dziecko ma prawo do sukcesu. Twój 1% pomoże mu skorzystać z tego prawa. Zapamiętaj: Stowarzyszenie WIOSNA, KRS: 00 00 05 09 05.
Dagmara
wolontariuszka AKADEMII PRZYSZŁOŚCI
17 kwietnia 2009|7:52
Grzesiek:
Mam na imię Grzesiek, od 4 lat pracuje w Motoroli, a od 3 – jestem wolontariuszem Stowarzyszenia WIOSNA. W tym roku po raz kolejny przekażę na WIOSNĘ mój 1%. Dlaczego? Bo wiem, że to działa!
W grudniu 2006 po raz pierwszy rzuciliśmy w Motoroli hasło „PACZKA” oraz przygotowaliśmy prezenty na Boże Narodzenie dla rodzin „dotkniętych przez los”. Wyszło świetnie, a jednak nikt – absolutnie nikt! – nie sądził wtedy, że w ciągu 3 kolejnych edycji Motorolanie „podarują święta” ponad 100 rodzinom! Wartość naszej pomocy dla nich to ponad 50 000 PLN.
Ale przecież nie liczby są tu najważniejsze. Ktoś, kto dostaje dokładnie to, o co poprosił w ankiecie (a nie przypadkowe przedmioty, które akurat innym „zbywały” albo po prostu były pod ręką) i do tego kartkę świąteczną ze szczerymi życzeniami – taki ktoś czuje się wreszcie doceniony. Nasze paczki to była ogromna inwestycja w mentalność osób, o których zwykle myśli się: „przegrani”. Przecież nic tak nie podnosi samooceny jak świadomość, że w końcu komuś na nas zależy, a w SZLACHETNEJ PACZCE o to właśnie chodziło!
Albo inne wydarzenie: Motorola Global Day of Service. W październiku 2007 wybraliśmy się z dziećmi, którymi WIOSNA stale się opiekuje, na 2 edukacyjne wystawy do Muzeum Inżynierii Miejskiej i Collegium Maius. Godzina zwiedzania, trochę zabawy, na koniec pizza – w sumie nic specjalnego. Jednak dla dzieciaków – to było coś: ktoś z dorosłych potraktował je jak równoprawnego partnera, poświęcił im czas, pomógł dosięgnąć zbyt wysokich rekwizytów na interaktywnej wystawie, pochwalił za bystrość… WIOSNA powtarza zawsze, że „Każde dziecko ma prawo do sukcesu”. One szczególnie. Tych iskierek radości w oczach długo nie zapomnę. Zresztą – sami zobaczcie na zdjęciach pod mailem!
Chyba te akcje również nam była potrzebne. Biorąc w nich udział, w pewnym sensie uratowaliśmy razem świat – przynajmniej tych kilkuset osób. I myślę, że można śmiało powiedzieć, że
POMYSŁY WIOSNY + NASZE ZAANGAŻOWANIE = SUKCES GWARANTOWANY.
A przez 1% możemy zrobić jeszcze więcej! I w dodatku nic nas to nie kosztuje. Zachęcam Was do przekazania 1% na WIOSNĘ – oraz oczywiście do udziału w następnych Wiosennych akcjach.
17 kwietnia 2009|7:53